Prawda stara jak Sokrates

Przeczytałem rozmowę Sokratesa z Eutydemem z fragmentu „Wspomnienia o Sokratesie” Ksenofonta. Znalazłem w niej kolejną odsłonę rozważań nad szczęściem:
„-  Masz rację, Sokratesie. I wobec tego co jak co ale szczęście chyba najpewniejszym dobrem.
– Oczywiście, Eutydemie – potwierdził Sokrates. – Ale pod warunkiem, że ktoś zakłada szczęście na niewątpliwych dobrach.
– Jakież właściwe dobra, Sokratesie, mogą być w szczęściu wątpliwe?
– Żadne! – odrzekł Sokrates. – Bylebyśmy do szczęścia nie zaliczali ani urody, ani siły, ani bogactwa, ani sławy, ani żadnej inne rzeczy tego rodzaju.
– A jednak chcą nie chcąc musimy zaliczać! Jak może ktoś być bez nich szczęśliwy?
– Zgoda Eutydemie! Zaliczajmy zatem i te wszystkie wątpliwe dobra, które są źródłem ciężkich nieszczęść, jak uroda, przez która wielu doznało krzywdy ze strony ludzi pomylonych na punkcie piękności; jak siła, przez którą wielu zbyt zuchwale porwało się na dzieła przerastające ich możliwości i w rezultacie poniosło dotkliwe porażki; jak bogactwo, dzięki któremu wielu żyło w dostatkach, ale zginęło na skutek machinacji wroga; jak sława wreszcie i polityczne znaczenie, które stały się dla wielu źródłem nieszczęść” (Ksenofont, „Wspomnienie o Sokratesie”, IV, 2, 33).

Zatrzymałem się nad tym fragmentem i zastanawia mnie fakt, że prawda o szczęściu jest znana od wielu wieków a ciągle o niej zapominamy. Biegniemy za sławą, urodą, bogactwem nigdy nie znajdując nasycenia. To tak jakby chcieć dobiec do linii horyzontu…

Tagged with: , , , ,
Posted in Artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*