Mitologia coachingu

Coaching jak każda modna i szybko rozwijająca się dziedzina obrasta mitami. Zdarza się czytać antytezy coachingu, które podawane są przez autorów, blogów i stron internetowych, jako filary metody. Napawa mnie to grozą. Nie chciałbym być na miejscu osoby, która taką usługę otrzymuje i płaci za nią niemałe kwoty. Nie dość, że jest stratny finansowo to jeszcze może ucierpieć jego życie zawodowe jak i prywatne. Drugą stroną medalu jest robienie złej otoczki osobom, które posiadają kompetencję. Przedstawię kilka najważniejszych mitów, o których pisał Robert Hargrove jeden z najsłynniejszych coachów biznesowych oraz założyciel firmy Masterful Coaching.

Hargrove w swojej książce „Mistrzowski Coaching” w pierwszej kolejności rozprawia się z mitem: coaching to ostatnia deska ratunku dla nieudaczników. Jako dowód na nieprawdziwość tej tezy przytacza własne doświadczenia. Uczestnikom swoich warsztatów na temat coachingu proponuje darmową sesję, z której chcą skorzystać najczęściej osoby o wysokiej pozycji i z dużym potencjałem. Nazywa ich zwycięzcami, bo charakteryzuje ich silny charakter, dociekliwość, żądza wiedza oraz skromność. Tezę, że coaching jest dla osób, którzy odnieśli sukces i chcą zwiększyć swoją przewagę mogę potwierdzić również na bazie moich dotychczasowych doświadczeń. Za każdym razem, gdy rozpoczynam nowy proces mam przed sobą osobę, która ma świadomość dotychczasowych sukcesów i jest przekonana, że to doskonałe miejsce do zrobienia kroku w górę. Ciekawostką jest, że na fali popularności można dowiedzieć się, że coaching jest cudownym lekarstwem na wszystko, najlepiej jeszcze abyś go kupił u mnie, bo inaczej nie zadziała. Jak każdej legendzie jest w tym ziarnko prawdy. Jest to bardzo elastyczna forma rozwoju, ale posiada swoje granice. Coachingiem nie zastąpimy instruktarzu, szkolenia lub innej formy uzupełnienia wiedzy. Zdarza się, że coacha woła się, aby doradził, pocieszył, pozwolił się wypłakać wdrożył nową technologię itd.. Innym razem szef woła na coaching, aby przeprowadzić ocenę, ostrzec pracownika, wygłosić tyradę. Coaching odnosi się do potencjału i zasobów poszczególnych, które mogą mieć realny wpływ na całą firmę, ale nie zastąpisz nim zarządzania lub szkolenia.

Pod nóż idzie również przekonanie, że coaching to metoda, w której wyszukujemy luki i próbujemy je wypełnić. Trwałość tego mitu jest dla mnie bardzo zaskakująca, ponieważ jego niezgodność wynika już z definicji. W pracy z klientem koncentrujemy się na przyszłych rezultatach. Luka, którą odczuwamy jest naszym punktem wyjścia, a nie celem samym w sobie. Wyprawa ku celom opiera się na zasobach klienta oraz wykorzystuje jego silne strony i umiejętności. Wydarzeniami, jakie miały miejsce w przeszłości i ich wpływie na obecne funkcjonowanie zajmują się terapeuci, psychologowie, psychoanalitycy. Przytoczę metaforę – jako coach patrzę na pisklę w gnieździe a widzę przyszłego orła szybującego ponad chmurami. Coaching to patrzenie przed siebie i tworzenie przyszłości. Hargrove przytacza myśl, że gdy liderzy stawiają przed sobą i organizacją ambitne cele pojawia się potrzeba coachingu. Potrzeba jest tym większa im większa jest ciekawość i żądza wiedzy tych osób. Zwracam uwagę również na to, że pracę często rozpoczynamy od pytania „Co chcesz osiągnąć? Jak ma to wyglądać w przyszłości?” Nawet jak spotykamy osobę, która mówi, że znalazła w sobie jakieś luki to pytamy „Co chcesz w zamian?”

Spotkałem się też z pytaniem – jak ty pomagasz ludziom, przecież ten coaching to tylko spotkania i rozmowy. Odpowiadam wtedy, że owszem spotykam się z ludźmi i z nimi rozmawiam. Przede wszystkim jednak słucham, co mówią. Sensem jednak jest to, co się dzieje między spotkaniami. Inaczej mówiąc najważniejsze jest działanie, jakie zachodzi między spotkaniami. Klient może wprowadzić w czyn wnioski i inspiracje z sesji. Ma czas na realizacje planu, jaki stworzył. Podjąć wyzwanie, przełamać własne ograniczenia, sprawdzić nowe możliwości. I koniec końców może zacząć odnosić sukcesy. Te „pogaduchy i spotkania” są również po to, aby był czas na podsumowanie wydarzeń i refleksje. Dostrzec można korzyści, jakich dostarczyła klientowi zmiana lub co się jest tak wartościowego, że trwa przy starych nawykach. Z jeszcze innej perspektywy to spotkania te odbywają się cyklicznie przez dłuższy okres czasu i nie jest to wydarzenie jednostkowe. Cykliczność spotkań to dodatkowy argument, pomocny do obalenia mitu, że coaching to odizolowane wydarzenie towarzyszące rocznej ocenie wydajności. Menedżerowie, dla których pracował Hargrove, uważali coaching za wydarzenie, które występuje raz lub dwa razy w roku, gdy wyznaczano cele lub oceniano wydajność. Jednak coaching to ciągły proces, ograniczony w czasie. W opinii Hargrova potrzeba roku, aby dokonać gruntownych zmian w konkretnej osobie lub organizacji. Cechą charakterystyczną jest partnerstwo nastawione na sukces klienta, a nie ocenianie. Partnerzy spotykają się wielokrotnie i zadają pytania o sytuację obecną, napotkane bariery i ograniczenia a przede wszystkim o to, co ma nastąpić w kolejnym etapie. Ostatni mit przytoczony w „Mistrzowskim Coachingu” mówi, że coaching dotyczy rozwoju konkretnych osób. W rzeczywistości pozwala na połączenie wydajności, rozwoju i współpracy w ramach organizacji. Bierze się to z sytuacji, że w firmach nad wydajnością czuwają menadżerzy a nad rozwojem działy szkoleń. Nawet jak menedżer wykorzystuje coaching to traktuje go, jako działanie ukierunkowane na jednostkę a nie na cały zespół ludzi. Pojawił nam się aspekt menedżera-coacha. Panuje moda na coaching i okazuje się, że coachem może zostać każdy, a menadżer wręcz powinien. Uważam, że nie wszyscy powinni zostać coachami. Tak jak raczej nie wszyscy czuliby się dobrze w roli doradcy, nauczyciela lub psychologa. Coach, któremu zaufałbym, musi mieć wiedzę, umiejętności oraz zestaw osobistych cech i kompetencji. Chciał(a)byś aby Twoim partnerem był, ktoś kto po prostu obudził się pewnego dnia i stwierdził: „od dzisiaj jestem coachem”?

Coaching przebiega w tajemniczy sposób i nie można zmierzyć jego efektów. Tak, coachowie to czarownicy, odprawiają czary i spotykają się podczas pełni księżyca. Oczywiście przekonanie o tajemniczości jest fałszywe. Jak każdy proces można go zaplanować i wyróżnić poszczególne elementy. Wiele rzeczy dzieje się spontanicznie, zależne jest od osób biorących udział w procesie, zagadnień, nad jakimi pracują i samej dynamiki procesu. Coachowie podobnie jak inni specjaliści posiadają „warsztat”, na który składają się metody, podejścia, modele. Jednym z wyznaczników tego, że pracujesz z Coachem a nie „od dzisiaj jestem coachem” jest to, że jego działania są spójne, transparentne i posiadają logiczną całość. W przypadku sporu o pomiar efektów, proponuję zastosować te same narzędzi po procesie, które służyły nam do zmierzenia, że występuje potrzeba rozwoju. Podejście oparte na dowodach naukowych (EBP –evidence based practise) sprzyja profesjonalizacji coachingu. Pozwala specjalistom z tej dziedziny na obalanie legend narosłych wokół modnego obecnie tematu.

 Zapraszam do kontaktu i skorzystania z bezpłatnej sesji. Zamów teraz!

Korzystałem z następujących pozycji:
– Mistrzowski Coaching – Robert Hargrove
– Coaching – pod redakcją Pawła Smółki

Tagged with: , ,
Posted in Artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*