Jak wkurzył mnie Anthony Robbins i co z tego wniknęło

Panie Robbins mamy do pogadania! Wkurzył mnie pan nie na żarty! Przeczytałem ostatnio jedno z pańskich dzieł „Obudź w sobie olbrzyma„.

Do wybudzenia ze snu mojego wewnętrznego olbrzyma zabierałem się długo. Zawsze pojawiała się inna książka, do której się zabierałem. W końcu zapadła decyzja – czytam. Okazało się, że jedne z pierwszych nauk było właśnie podejmowanie decyzji. Świetnie – pomyślałem – kolejny poradnik rozwoju osobistego. Schody zaczęły siępóźniej. Z każdą przeczytaną stroną książki czułem, że coś we mnie wzbiera. Z początku nie mogłem tego precyzyjnie dookreślić. Jednak jak poziom „tego czegoś” co czułem podnosił się po prostu odkładałem książkę na bok i po kilku dniach już spokojny wracałem do lektury. Kilka kartek i znowu to coś rosło. W końcu uchwyciłem co mnie gryzie – to niespójność, dysonans między treścią, którą czytam a moim działaniem. To jest ta złość panie Robbins, którą pan we mnie wywołał. Dzięki za tą złość i sposób na jej wykorzystanie w działaniu. Przyznam się, że nie wykonałem wszystkich zadań, które pan proponuje, lecz tylko kilka najciekawszych elementów. Czy jest zmiana? Ogromna, a przecież wykorzystałem tylko część wskazówek z książki.
Polecam tą pozycję jako obowiązkowo wszystkim, których toczy polska choroba – narzekanie i marudzenie na swój los. Jestem pod wrażeniem tej pozycji, jest aktualna mimo upływu 21 lat od publikacji pierwszego wydania.
W tym roku jeszcze żadna inna pozycja nie zrobiła na mnie tak dobrego wrażenia i nie odcisnęła się na moim działaniu.
Dlatego dzięki panie Robbins za tą lekturę.
Tagged with: , , ,
Posted in Artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*